środa, 18 czerwca 2008

Cannes 6

Szampan na plaży, czemu nie? Morze musi być już "zdatne" do pływania, bo ludzie w nim dokazują, że sam mam ochotę do nich dołączyć. Preferuję bardziej Morze Czerwone, ale darowanym falom nie patrzy się pod spieniony kożuszek.

A tak w ogóle to najlepszą chyba robotą dla zwyklejszych ludzi jest praca w gastronomii, szczególnie posada kelnera w pięciogwiazdkowym hotelu - a takich tu nie brakuje. Spokojnie, na luzie, napiwki od szczęśliwych, zamożnych ludzi same pchają się do ręki. Pozytywnie stymulowani przez atmosferę deptaku i plaży bogacze tego świata choć raz uważnie wsłuchują się w słowa Jezusa i dają zarobić maluczkim.

Trzeba przy tym przyznać, że Francuzi w karmieniu oraz jego logistyce są po prostu wyjątkowi. Nawet ugotowaną marchewkę potrafią tak podać, że oko wpada do języka, a razem z nim - do przełyku.

3 komentarze:

Lu pisze...

Akurat na plaży TE bąbelki mogą być bardziej zdradliwe, niż są w innych warunkach geograficzno-atmosferyczych. Choć może nie w Cannes. W Cannes ludzie się nie topią ;)

Lu pisze...

Szkoda, że nie zamieściłeś zdjęcia marchewki!

Kornaga pisze...

Masz rację - ludzie w Cannes po prostu się nie topią. Chyba że w RóżOWYM winie, które w tym sezonie jest tutaj wyjątkowo modne, wyjątkowo!