piątek, 30 lipca 2021

Bułgarski agent #przerwanysenkornagi

 

Są takie kraje, przynajmniej dla co niektórych Polaków, którym odbija huzar megalomanii, jacy to jesteśmy niesamowici i wybrani, że jak już do nich się wybieramy, to marudzimy i zgrywamy szlachtę z wyprzedaży. Bułgaria? Proszę, toż to post-PRL, prychną. Dekady temu stada fiatów maluchów jechały tu na wczasy, krztusząc się po drodze przez niewydolny system napędowy, na dodatek rozkradane na tranzycie przez Rumunów i ciemnych typków z Securitate. Wreszcie docierały do wakacyjnego raju na miarę Żelaznej Kurtyny – Bułgarii Teodora Żiwkowa. Pędziły tu więc roczniki ’50 w rozkwicie swojej witalności; obrazek jak z okładki, on prowadzi, ona przy nim, z tyłu dwójka potomków, a za nimi, a także na dachu autka bagaże. I co, teraz wy chcecie to powtórzyć? Ten sam syf? Ci sami lub podobni Bułgarzy, bo Bułgarzy, wiecie, to Bułgarzy, złote łańcuchy z krzyżem na dziko owłosionej klacie, baby jakieś takie owakie lub jeszcze bardziej, dzieci to już zupełnie małe dzikusy, uszy im po ukończeniu roczku przebijają, znaczy, dziewczynkom, tacy LGBT to oni nie są, hehe, rozwydrzone to i niebezpieczne jak mali Cyganie.

środa, 16 czerwca 2021

Jan Paweł Frugo - opowiadanie

 

Nowe opowiadanie „Jan Paweł Frugo” w nowym Wakacie nr 1-2/2021 [50-51], W Warszawie prezydent Wałęsa panuje w pałacu zamiast w Stoczni Gdańskiej. Plus dwadzieścia kilo wagi w porównaniu z tym przeskakującym przez płot dekadę wcześniej chojrakiem. Premier Bielecki roztacza liberalną aurę na nowe salony. Niejacy bracia Kaczyńscy, prawdziwe gnomy z twarzy i intencji, tworzą swoją pierwszą wodzowską partię. A ja, na imię mi Janek, na spółkę z moim przyjacielem, nomen omen, Pawłem próbujemy zrobić wszystko, by „stracić cnotę”. To taka nasza mała, prywatna, definitywna transformacja, kurwa, bo czemu nie? Czujemy potrzebę zmiany, dobrze wiedząc, że to nic nie znaczy, my chcemy, ale znajdź takich, co poczują podobnie.



środa, 31 marca 2021

Lockdownersi #przerwanysenkornagi

 

Jesteśmy lockdownersami. Na różnych poziomach zostaliśmy zmuszeni do wygaszenia naszego dotychczasowego lifestyle’u. Trzyma nas nadzieja, że to się skończy. Nie jutro, nie pojutrze, ale się skończy. Kiedy ogląda się na YouTubie teledyski z muzyką EDM, na których falują stadionowe tłumy, można naprawdę się zdołować. Czy rzeczywiście to wszystko wróci? Jeszcze w takim bizantyjskim stylu? Parada Miłości. Para Wolności. Demonstracje bez masek. A do tego cudowny ścisk w shotowniach, który choć drażnił, dzisiaj jako wspomnienie wywołuje tęskną łezkę w oku. Pamiętam, jak w legendarnych Przekąskach Zakąskach przy Krakowskim Przedmieściu, praktycznie naprzeciwko Pałacu Prezydenckiego, w którym obecnie mieszka jakimś dziwnym zrządzeniem złego losu autentyczny półgłówek, do tego behawioralny błazen, w każdym razie, niezależnie od tego nieświadomego swojego matołectwa matołka, wtedy w Przekąskach Zakąskach to się działo, zakochania od pierwszego kieliszka, debaty, deliberacje, wyznania, nowe przyjaźnie — to wszystko możliwe było bezpośrednio, nie na łączach, po prostu stary dobry homo sapiens w akcji, na polowaniu ulotnych chwil, zaspokajaniu biologicznych potrzeb, celebracji nałogów, umiłowaniu małości, poniżenia wyższości, zwyczajowego wyluzowania tak teraz niezbędnego.

piątek, 26 lutego 2021

Tęskniąc za Berlinem #przerwanysenkornagi


 Berlin jest symbolem wszystkiego, za czym obecnie możemy zatęsknić. Wolnością, niekiedy swawolą, równocześnie ucywilizowaną przestrzenią, która zapewni nam wszystko, czego pragniemy, bardziej lub mniej, nawet mniej więcej. Berlin, w kierunku którego powinna zmierzać Warszawa. Berlin to stan umysłu, nie konkretne miasto. Niemieckość, która przegrała z globalizacją. Nacjonalizm, który rozkochał się w kosmopolityzmie, tracąc pazurki. Nowe serce Europy, skłonne współdzielić swoje tętno z innymi, mniejszymi sercami, by stworzyć naturalny krwiobieg racjonalnego, zrównoważonego rozwoju bez rozruszników typu populizm, demagogia i prawicowe zacietrzewienie. Berlin, zwarty organizm, niedoskonały, podatny na małe fanatyczne społeczności oraz inne patologie, mimo to będący przykładem dla całego świata, jak i czym może imponować oraz przyciągać miasto-państwo. Dalekie od totalitaryzmu Singapuru. Kosmicznych nierówności Los Angeles. Wszystkożernej, pozorowanej tolerancji Nowego Jorku. Niekiedy spokojne jak Sztokholm, wciąż irytujące niebezpiecznymi zaułkami Belgradu, późną nocą wyzwolone jak Barcelona, przeważnie nielubiące spać niczym Londyn, równocześnie kochające powolność Wiednia i przyspieszenie Mediolanu.