Facebook Share

czwartek, 7 lutego 2008

Zioła na całe zło

Był sobie mężczyzna straszliwie przeziębiony, z żoną jeszcze bardziej chorą, co trudno sobie wyobrazić, a jednak trzeba, bo taka prawda i basta. Rady duszy dobrej postanowił posłuchać i wybrać się do Apteki Bonifratrów na ulicy Sapieżyńskiej 3, gdzie sprzedają zioła lecznicze, całe multum ziół leczniczych na ból ciała, ale i duszy, bolejąca bowiem dusza osłabia ciało jak żadna choroba.

Była sobie Apteka Bonifratrów na ulicy Sapieżyńskiej 3, gdzie oprócz medykamentów polecanych przez osiągnięcia nauki ojcowie Bonifratrzy, w rzeczy samej Dobry Bracia, sprzedają potrzebującym medykamenty polecane przez naturę.

Był sobie Balsam Jerozolimski, rekomendowany przez znawczynię i praktykantkę owych ziół, ponoć absolutnie skuteczny przy infekcji dróg oddechowych.

Był sobie mężczyzna straszliwie przeziębiony, z żoną jeszcze bardziej chorą, co trudno sobie wyobrazić, a jednak trzeba, bo taka prawda i basta. I ten mężczyzna wszedł do Apteki Bonifratrów, stanął w kolejce do okienka z napisem preparaty ziołowe i stał tak długo, aż przyszła jego kolej i kupił Balsam Jerozolimski. Przed nim klient poprosił osiem wielkich butelek Antinervinum, ziołowy syrop uspokajający oraz cztery buteleczki Balsamu Jerozolimskiego. Mężczyzna straszliwie przeziębiony, z żoną jeszcze bardziej chorą, mimo wcześniejszego wahania, teraz go poniechał, pokrzepiony wiarą innych w cuda ziołowe.

Była sobie Apteka Bonifratrów na ulicy Sapieżyńskiej 3, gdzie po wejściu człowiek w miarę młody czuje się jak w Ciechocinku na deptaku, widok przygnębiający, mnóstwo starych, schorowanych ludzi, którzy trzęsącymi rękami sięgają po reklamówki obładowane preparatami ziołowymi, wydając na nie jedną trzecią emerytury; krople geriatryczne (odmładzają czy postarzają?), zioła na trawienie, spanie, zamiast kawy.

Był sobie Balsam Jerozolimski, rekomendowany przez znawczynię i praktykantkę owych ziół, zakupiony przez mężczyznę straszliwie przeziębionego, z żoną jeszcze bardziej chorą. Osoba dorosła winna zażywać go 3 razy dziennie po 30-40 kropli na cukier lub wodę, ale ile cukru, tego nie napisali, ale ile wody, tego też nie napisali, ufni, że kto zawierza Dobrym Braciom, ten prowadzony będzie przez swojego Anioła Stróża.

Był sobie Anioł Stróż, który miał pomóc mężczyźnie straszliwie przeziębionemu i jego żonie, jeszcze bardziej chorej, co trudno sobie wyobrazić, a jednak trzeba, bo taka prawda i basta. No niech spróbuje nie pomóc, Anioł i Balsam!

4 komentarze:

Anonimowy pisze...

:D Cudny tekst :D ! mam nadzieje, że Wam pomoże (przynajmniej balsam). Powiem tylko, ze balsam zawsze biorę na cukier.Zalewam cukier balsamem (na łyżkę stołową), ale tak, aby było więcej balsamu-wiadomo! ;). Nie bierz za często, abyś nie czuł sie zalany jak ten cukier. Ja wprawdzie przekraczam zalecane tam normy i zawsze po tym zdrowieję :D.... Pali strasznie, bo to trzeba wolno przełykać, ale skutek jest właściwy.
Ten obrazek "zioła na całe zło" nieźle wymowny :P Mam nadzieję, że się wyleczycie balsamem i pokazana 9-listna roślina nie będzie dla Was jedynym ratunkiem uciszenia choroby :P Trzymajcie sie cieplutko i zdrowiejcie zakrapiając ziołami Ojców Bonifratrów! Powodzenia! -Dorota

daniel pisze...

I co, pomogło czy dobiło?

Kornaga pisze...

Raczej nie pomogło - balsam powodował nieprawdopodobnie długi, intensywny, normalnie rozwalający przeponę kaszel. Trzeba było go odstawić. Być może inni reagują inaczej, balsam "wypluwa" z nich flegmę. Tutaj mało co żona nie wypluła płuc...

Anonimowy pisze...

Obawiam się, Danielu, że dobiło.... Od dłuższego czasu brak jakiegokolwiek wpisu.... Zaczynam mieć wyrzuty sumienia, ze przeze mnie ze sceny życia zszedł młody, zdolny twórca.... A chciałam dobrze :(.... No, chyba, że ostro przedawkował balsam i po prostu trzeźwieje....