środa, 20 maja 2026

All inclusive - nowy felieton dla Onet

 

Problem hoteli all inclusive przemaglowano dotąd na tysiąc sposobów. Krytycy grzmią, że to gwóźdź do trumny lokalnej gastronomii, gdyż "rodzinka woli hotelowy wypas, za który na zaś zapłaciła". Że to promocja konsumpcjonizmu w najgorszym wydaniu, prosta droga do chorób z przejedzenia i przepicia, groteskowy plan filmowy remake’u "Wielkiego żarcia". Dla wielu to synonim obciachu: byczenie się w zamkniętym kurorcie, jedzenie, picie i totalny marazm intelektualny. Ewentualne przebłyski egzystencjalnego buntu ("Co ja tu robię?!") szybko toną w morzu scrollowania i błogiego nicnierobienia. Nic dziwnego, że resorty kojarzą się często z klientelą niewymagającą, zorientowaną wyłącznie na zmasowaną podaż kalorii i procentów.

czwartek, 30 kwietnia 2026

Papugi #przerwanysenkornagi

 

Najgorsze jest trzymanie w niewoli ptaków, szczególnie papug. Ich naturą jest przestrzeń mierzona w kilometrach, nie zaś w metrach kwadratowych salonu. Widok papużek nierozłączek w sklepowej witrynie potrafi roztkliwić nawet twarde dusze, by je „uwolnić” i zabrać do domu… nowej niewoli. Trzeba zadać sobie pytanie: jakim kosztem? Nie wykrzyczą nam, że cierpią; ich krzyk interpretujemy zazwyczaj jako radosny świergot. Podobnie ma się rzecz z innymi egzotycznymi „żywymi artefaktami”. 

czwartek, 23 kwietnia 2026

Budapeszt - felieton dla Onet

 

Budapeszt postrzegany jest często jako ubogi krewny Wiednia. Miejsce "zaliczane" przy okazji krótkich wypadów budżetowymi liniami lotniczymi, byle tylko puścić w świat rolkę, że odhaczyło się tę turystyczną oczywistość. Pięknie, stylowo, ale wiadomo, oto Budapeszt nad pięknym modrym Dunajem. Niczym nikogo więcej nie zaskoczy. Można powiedzieć: prawie każdy z nas tam był. Postował, instagramował, tiktokował. W domyśle: z tej metropolii już nic więcej ciekawego nie da się wycisnąć. Kolejna relacja będzie zlepkiem obiektów i punktów must-see, które do tego czasu przedstawiły setki tysięcy podróżniczych influencerów. "Wybierasz się do Budapesztu? A, OK…"

wtorek, 31 marca 2026

Apartament w chmurze #przerwanysenkornagi


 Sceptycy powiedzą, że lokowanie zasobów na zewnętrznych serwerach to proszenie się o kłopoty. Wizja hakerskiej szajki, która paraliżuje potężne centra danych, w efekcie czego w jednej sekundzie tracimy dorobek życia, tysiące zdjęć, notatek i dokumentów, potrafi autentycznie przerazić. Zalecam więc zdrową dawkę paranoi, która w tym przypadku okazuje się najlepszą gwarancją spokoju. Profesjonalne backupy mają swoje własne kopie bezpieczeństwa, tworząc gęstą sieć asekuracyjną. Ja sam stosuję prostą zasadę: załóżmy, piszę ten właśnie felieton, plik w czasie rzeczywistym transmitowany jest do sieci. Kiedy pracuję nad czymś o większym ciężarze gatunkowym, jak powieść czy zakontraktowany scenariusz, jedna lokalizacja przestaje wystarczać. Na wypadek cyfrowego tsunami zawsze kopiuję tekst do drugiego, niezależnego systemu. Statystyczne prawdopodobieństwo, żeby dwa globalne ekosystemy zawiodły w tej samej sekundzie, jest bliskie zeru.

środa, 18 marca 2026

50 plus i szlus - felieton dla Onet

 

Współczesny HR to nie są już panie z kadr parzące kawkę. To, mówiąc bez ogródek, laboratorium inżynierii społecznej, uzbrojone w systemy ATS (Applicant Tracking Systems), które wycinają "niepasujących". Ich algorytmy stosują tzw. proxy discrimination. Choć wiek jest chroniony prawnie, systemy odrzucają kandydatów na podstawie daty ukończenia studiów (zbyt odległa sugeruje brak "plastyczności"), zbyt wysokich oczekiwań finansowych (kod: "overqualified") czy historii zatrudnienia w firmach już nieistniejących. Kluczowym terminem jest "cultural fit". To wytrych z prostą zasadą: masz pasować do korpotapety. Jeśli zespół składa się z ludzi, dla których szczytem doświadczenia życiowego był lockdown w 2020 r., 50-latek z bagażem trzech kryzysów finansowych jest jak piasek w dobrze naoliwionej maszynie. Zgrzyt w ideale. Zbyt "gęsty" informacyjnie, zbyt sceptyczny wobec "game-changing" pomysłów; widział je już w 1998 r. pod inną nazwą czy konceptem…

sobota, 28 lutego 2026

Sztuczne artykuły #przerwanysenkornagi

 

Jako magister dziennikarstwa może nigdy nie pracowałem w zawodzie, mimo to należę do czujnych i oddanych czytelników prasy oraz mediów. Jestem przekonany, że przez minione lata wyrobiłem sobie wewnętrzny radar, który potrafi odróżnić „prawdziwe” publikacje od tych „wygenerowanych”. Może nie zawsze. W większości przypadków. Nie ma co się oszukiwać: sztuczna inteligencja, potrafiąca być już niezwykle zaawansowana i wysublimowana, znacznie ułatwia dzisiaj pracę „kreatorom contentu”.

sobota, 21 lutego 2026

piątek, 30 stycznia 2026

piątek, 23 stycznia 2026

SI i wyplute teksty - felieton dla Onet

 

O ile szanujące się portale oraz profesjonalne serwisy informacyjne zaczynają już rzetelnie weryfikować grafiki czy filmiki stworzone przez autorów błyskotliwych promptów, by uczciwie oznaczać je jako twory SI, o tyle ze słowem pisanym sprawa jest znacznie bardziej skomplikowana i mętna. Tekst nie posiada znaku wodnego, który byłby widoczny na pierwszy rzut oka, a jego syntetyczne pochodzenie ukrywa się pod płaszczem poprawnej gramatyki czy rzetelnych danych.

poniedziałek, 5 stycznia 2026

Gabinet #przerwanysenkornagi


(...) zrezygnowałem z posiadania stałego gabinetu. Nie dlatego, że go nie lubię. Tylko po prostu chcę móc pisać wszędzie: w kawiarni, w parku, w pociągu, a nawet (co niejednokrotnie miało miejsce) w barze. Rok temu na wyspie Djerba, w hotelowym barze skończyłem ostatni odcinek audioserialu „Jestem Czarna”. Nie było tam mojego biurka. Za to był hałas, muzyka, ludzie przechodzący obok, kelnerzy pytający, czy czegoś nie zamówię. Podobnie z powieścią „Berlinawa”, którą pisałem przez dwa lata w kilkudziesięciu różnych miejscach: w berlińskich i warszawskich klubach.