niedziela, 6 kwietnia 2008

Pierwszy w tym roku

tulipan, kupiony tradycyjnie przy wyjściu z metra Kabaty. 1,50 zł za sztukę. Specjalny wazonik mieści tylko jedną łodygę, więc nie ze skąpstwa, lecz estetycznej konieczności oszczędzam...

W sumie nie lubię ciętych kwiatów, przypominają motyle, żyją tak krótko. Kwiaty w doniczkach są konkretne, żywotne, całe mieszkanie jest nimi zastawione. Mimo to kwiat na stole wnosi spokój, nawet kiedy zaczyna podupadać na swojej
kwiatowatości, płatki się marszczą, schną, opadają. Wtedy z bezwzględną obojętnością, nabytą dzięki setkom poprzednio wyrzuconym zeschniętym kwiatom, wyjmuje się delikwenta z przemiłego wazonika i grzebie w koszu na śmieci.

Umarł kwiat, niech żyje kwiat. One to rozumieją, nie buntują się, cieszą podlewaniem, chuchaniem, dmuchaniem i podziwianiem ich wdzięków. Starzejąc się, ustępują miejsca świeżym, kwietnym
laskom.

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

Ładny kwiatek, taki wiosenny i radosny, to ten żółty kolor. ;)

Ładnie napisałeś,nadałeś mu nawet cech osobowych. No cóż, nic nie trwa wiecznie. :(

Najczęściej długość życia pojedynczego kwiatu wynosi od kilkunastu godzin do tygodnia.

Rekordowo długo (80 dni) utrzymują się kwiaty u przedstawiciela storczykowatych - Odontoglossum rossi. :)

W nagrodę , czasami są owoce itd...

Jula-grafomanka. ;)

Kornaga pisze...

Jula, dziękuję za istotne informacje. Kwiaty to naprawdę motyle, cholera. Dzisiaj kupiłem drugiego tulipana, różowego z białymi paskami. Myślałem, że ten pierwszy, żółty będzie zazdrosny, gdy zobaczy młodziutkiego konkurenta. Dotknąłem go. Okazał, nieszczęsny, kwietnym staruchem; płatki spłynęły na blat stołu. Wymieniłem panów "tuli". Pierwszy skończył żywot w kosztu na śmieci, drugi zatriumfował.
Na chwilę.