sobota, 5 kwietnia 2008

Ręce nie mają uszu

Podobno 2KC zmniejsza skutki nadużycia alkoholu, pomaga uniknąć złego samopoczucia po nadmiernym spożyciu… Czasem się o tym przekonujemy, a czasem nie – gdy okazuje się, że to nadużycie przekroczyło normy zakładane przez producenta 2KC.

Piątkowa impreza w do takich właśnie się zalicza. Nie pomogą żadne cudowne medykamenty (muszla klozetowa świadkiem), nie pomogą gusła, czarne msze. Ekspiacja nieuchronna. Zwłaszcza, gdy wcześniej brało się udział w rozmowie typu:

- Myślisz, że wystarczy?
- Zupełnie.
- Co zupełnie?
- Zupełnie nie wystarczy.
- Ale już nie mogę pić.
- Ja też. Pij.
- Sam pij.
- Przecież piję.
- Małymi łykami.
- Chytra metoda.

Bynajmniej wcale nie chodzi o trywialną najebkę. Kiedy jednak zdarza się okazja, że ręka może sięgać po drinki bez finansowych konsekwencji dla portfela, to ta ręka sięga coraz częściej, coraz bardziej chwiejna, jednak sięga i nic sobie nie robi z podszeptów zdrowego rozsądku. Ten każe schować się jej w kieszeni, pod pachą, w dekolcie. Ona desperacko robi swoje, udając, że nie słyszy. Chyba rzeczywiście nie słyszy, w końcu ręce nie mają uszu.

W tej całej historii poszkodowaną jest kobieta, biedactwo. To nie znaczy, że mężczyzna wyszedł z boju z trzeźwym spojrzeniem. Ma on tylko większą możliwość absorpcji. Taksówkarz, który o czwartej nad ranem przywiózł nas na Kabaty, wiedząc, co się święci, gdy ktoś zamawia taksówkę pod klub o tej porze, zrobił mały lufcik od strony pasażerów, czyli nas. W ten sposób uniknął przesiąknięcia oparami alkoholu, które się z nas mimowolnie wydostawały, i wydostawały, i wydostawały. A poza tym było wspaniale, bo zarówno Ula i Kuba, Klaudia i Jacek bawili się z nami doskonale, i nawzajem.

2 komentarze:

Lu pisze...

O darmopijcy! Następnym razem przywiozę wam bukłak wody... albo benzyny.

Kornaga pisze...

Wierz, nie wierz, bywanie to ciężkie zajęcie. Szczególnie gdy dbasz o wagę i linię.