wtorek, 4 marca 2008

Harakiri

Mishima uchodzi za tytana literatury japońskiej. Ostatnią dekadę jego życia zdominował nacjonalizm i idealistyczne żądanie powrotu do tradycji dawnej Japonii.

Wydaje się, że facet po prostu zwariował; zresztą od małego pławił się w mrocznym klimacie autodestrukcji. Zaczął ćwiczyć sztuki walki, kierować się kodeksem bushido etc. Aż wymarzył mu się przewrót. Oczywiście, rzadko który pisarz zostaje rewolucjonistą. Pisarze mogą być natchnieniem, nigdy karzącą ręką; ta ręka winna pisać, nie ścinać głowy. Po nieudanej akcji Mishima popełnił obrazowe harakiri. W wydanym u nas niedawno tomie jego opowiadań Zimny płomień, w opowiadaniu Umiłowanie ojczyzny honorowy oficer robi to samo, pociągając ze sobą w otchłań śmierci swoją posłuszną japońską żonę (sam opis procesu rozcinania brzucha nieźle napisany, to mógł stworzyć tylko Japończyk). Aż chce się powiedzieć:

- Popieprzeni ci Japończycy.

Tłumacz napisał, że to podobno jedno z najlepszych opowiadań Mishimy. Dla mnie to banalna historyjka, ocierająca się o kicz w stylu Harlequinów; normalnie aż wstyd je czytać, takie jest głupiutkie w opisach postaci, ich postaw rodem z jakiejś szowinistycznej bajki. Ale może właśnie jest to immanentne dla wytworów dalekowschodniej kultury. Seppuku miksuje się z mangą i filmami o Godzilli.

Najgorsze, że Mishima to naprawdę wybitny prozaik. Jego nacjonalistyczne obsesje, anachroniczna chęć restytucji boskości Cesarstwa i autentyczne pragnienie śmierci (niektórzy chełpią się depresjami, lecz jak tacy mądrzy, niech targną się na swoje życie, przynajmniej wypadną autentycznie...) umniejszyły rangę literacką jego ostatnich książek, napisanych w okresie zachwytu samurajskimi wartościami.

8 komentarzy:

Lu pisze...

Może dlatego Japończycy robią takie dobre kino. Proste, ascetyczne obrazy bywają bardzo głębokie... No, w każdym razie, kontemplacyjne.

Kornaga pisze...

Japończycy czy raczej Chińczycy (z Hong Kongu)?

robert pisze...

a miałem nadzieję na jakąś ciekawą lekturę bo po opisie jaki mi przedstawiłeś na ostatnim spotkaniu to przedstawiało się wszystko ciekawie. ale może to po prostu wina tłumacza który nie potrafi dobrze oddać klimatu książki

Kornaga pisze...

Rzecz w tym, że inne opowiadania są w porządku, przynajmniej jak na mój gust; etnicznie dziwaczne i naiwnie niekiedy, ale tym ciekawiej. Np. "Śmierć w środku lata" - niezła tragedia. Jeśli już czegoś szukasz, to dwie wydane ostatnio powieści McCarthy'ego.

Lu pisze...

Japończycy! Chińskie kino jest również wysmakowane wizualnie, ale kręcone szybciej, z bizantyjskim rozmachem i zachodnim budżetem...

Kornaga pisze...

A kolejnych wersji Godzilli to nie kręcili z rozmachem?:) A pornole sado-maso, to nie z rozmachem?

daniel pisze...

Japońskie pornole sado-maso? Dawidzie, kiedyś żona dowie się o szczegółach twojej sekretnej kolekcji i nie pomogą pokrętne tłumaczenia, że zbierałeś materiały do nowej powieści. ;)

Kornaga pisze...

Cha, cha. Moja żona to wymarzona żona dla każdego pisarza (ale wara wszystkim), rozumie, czuwa, wspiera. I jeszcze wynajdzie, jak poproszę, to i owo:)