wtorek, 25 grudnia 2007

Przejedzeni

Dziś niektórzy są przejedzeni, a niektórzy nie.
W miasto poszła fama, że wujek znajomego to przejadł samego siebie. Parę psów, które wyprowadzono na spacer i spuszczono ze smyczy, nie powróciło do swoich panów.
Miejmy nadzieję, że nic się nie stanie kotu byłego premiera.Drżą papużki, rybki akwariowe, korki od wina, nakrętki od wódki; każdy przedmiot i każde żyjątko może zostać pożarte. W obawie przed przemieleniem w cudzej jamie ustnej gasną nawet żarówki, udając, że znikły w ciemnościach. Nadaremno. W północnej dzielnicy W-wy, Żoliborzu, odnotowano parę przypadków kanibalizmu. Polska spożywa (w) Święta. Uważaj Europo, granice teraz otwarte na oścież, jak podskoczysz, to cię schrupiemy.

7 komentarzy:

Lu pisze...

I jedzą! Pewien polski student w Anglii kupił sobie wczoraj pudding. Z owocami, budyniem, podwójną porcją bitej śmietany. I zjadł już prawie cały, choć porcja dla 6 osób...

Radek pisze...

Miejmy nadzieję, że nic się nie stanie ani kotowi byłego premiera, ani autoru tego bloga!

Kornaga pisze...

Kotu premiera na pewno może wydarzyć się coś niemiłego, bo znów zmieni miejscówkę; na Parkowej tyle drzew, an Żoliborzu też, lecz polują tam kotojebcy.

Może ten biedny student odreagował brak paczki ze świątecznymi frykasami?

Daniel pisze...

Jutro po pracy idę opierdolić supermarket za to, że w Wigilię sprzedał mi pakowane ciasto, którego termin ważności minął 20 grudnia.

Zjedliśmy tylko 1/3 z zakupionych rzeczy, ale to z powodu skurczonych w ostatnim czasie żołądków, a nie dlatego, że z radia poleciało ‘Do They Know It’s Christmas’.

Kornaga pisze...

I co, opierdoliłeś?

Daniel pisze...

Nie, bo pani miała takie seksowne loczki, że szkoda mi było na nią krzyczeć.

Kornaga pisze...

To był trik, kierownik specjalnie wystawił ją na pierwszy front...