czwartek, 20 grudnia 2007

Mała zielona

Ta zielona laska ma świerkowe nogi. Pachnie lasem, więc w pokoju zrobiło się trochę dziko.
Gość chciał za nią 40 zł, ale opuścił do 30 zł, gdy poczuł, że nie jesteśmy tradycjonalistami i niekoniecznie ją kupimy. Bo pewnie by tak było - nie ze skąpstwa, lecz dla zasady. To naprawdę niewielka choinka, właściwie prosi, by mówić do niej choineczka.
Pytana o poglądy, nie kryje, że należy do frakcji laickiej. Nie przepada za kolędami, nie wybiera się na pasterkę. Jest rozwydrzoną materialistką, bo jedyne, co lubi, to prezenty.
To zdecydowanie metafizyczna, nie teologiczna choinka.



3 komentarze:

Anonimowy pisze...

A mnie jest smutno.... Nie lubię ściętych choinek, poprzebieranych w ozdoby, marniejących z dnia na dzień... Tak jak nie lubię ciętych kwiatów (podziwiamy piękno umierającej rośliny). Nie lubię też szczotek w świątecznych ozdobach (choinki sztuczne). Jestem zdecydowanie za drzewkiem robionym z naturalnych gałązek...(mniejsze zło). Wiem, że dla wielu to co piszę, to głupoty.Tradycja tradycją, zapachy z dzieciństwa zapachami, święta świętami, ale... Smutny jest jednak poświąteczny widok walających się na śmietnikach drapaków-trupów. Wesołych Świąt!- dorota

Kornaga pisze...

Trochę w tym prawdy.
Ale przemijanie wpisane jest w istotę wszelkiego bytu. My też jesteśmy jak te cięte kwiaty. Przemijamy z dnia na dzień. A mimo to i kochamy, i cieszymy się życiem - wiedząc, że pewnego dnia i tak to wszystko trafi szlag. Ja już nie wiem, co jest naturalne i co jest mniejszym złem. Na pewno jednak padająca roślina mniej mnie rozczula niż męczony w siatce Tesco biedny karp.

Anonimowy pisze...

@te cięte kwiaty to jesteśmy tylko na wojnie :P Samo przemijanie jest jak więdnięcie. Pyszczki karpi męczonych w imię świąt też mnie smucą :(.... Jedynie przystojny Mikołaj i ponętne aniołki mnie cieszą. No i kuchnia pełna zapachów... Jeszcze raz Wesołych Świąt!