piątek, 16 listopada 2007

Paliwoda - Independent

Na stronie znanego serwisu Independent.pl recenzja Rzęs autorstwa Janusza Paliwody:

Przerwa na papierosa

Na książki niektórych autorów się czeka. Na przykład po to, aby przekonać jak poradzili sobie z presją pompowaną przez krytyków, czytelników i rynek literacki. Wszystkich przecież interesuje, czy nowa powieść wytrzyma ciężar porównań z wysoko ocenionym poprzednikiem. Z wielką trwogą wyglądało się następcy „Wojny polsko-ruskiej” Masłowskiej. Niesłychana ciekawość kazała rozglądać się za młodszym bratem „Lubiewa” Witkowskiego. Podobnie rzecz się miała z najnowszą książką Dawida Kornagi. Wielu się zastanawiało co wypełznie z chorej wyobraźni autora „Gangreny”. Pisarz narobił apetytu erotycznymi opowiadaniami publikowanymi tu i ówdzie, więc już wietrzono kolejny skandal i następną erupcję perwersyjnych wyziewów!

Najnowsza książka Kornagi jest reklamowana jako „okrutny świat w oczach dziecka”, co mnie zaniepokoiło, ale nadal wierzyłem w talent tego prozaika. Pierwsza niespodzianka, to bohater zamiast gwałciciela i mordercy – 12 – letnia Ola. Wprawdzie dziewczynka ma ojca pijaka i brata – dilera narkotyków, ale dobrze się uczy, podlewa kwiatki, opiekuje się siostrzyczką i ma wyrzuty sumienia, gdy pierwszy raz idzie na wagary. Jak się można spodziewać, Ola Procyk grzeczna jest tylko do pewnego momentu. „Wyczyny”ojca-sadysty znęcającego się nad rodziną sprawiają, że bohaterka również schodzi na złą drogę: pali hasz, kradnie sukienkę ze sklepu, ucieka z domu i odwiedza w burdelu siostrę koleżanki. Zresztą, tak jak fabuła, wszystko w tej książce jest przewidywalne. Koleżanki Oli czytają „Bravo”, w muzeum bohaterowie zatrzymują się na dłużej przed „Bitwą pod Grunwaldem”, na wagary jadą do Arkadii, tam idą do McDonalda, a od ojca Ola dostaje owieczkę z breloczkiem. Państwo Procykowie są na czasie i decydują się na piąte dziecko, bo połakomili się na „kasę” z becikowego.

Świat widziany oczami dziewczynki jest strasznie uproszczony i naiwny. Pewnie inny być nie może, ale nie trafiają do mnie te antynikotynowe frazy i objaśnienia jak działa Internet i poczta mejlowa. Jest za słodko i schematycznie, prawie jak w prozie Musierowicz.

Są oczywiście w „Rzęsach na opak” fragmenty, dla których warto sięgnąć po tę książkę: np. kłótnia i bitwa rodzinna na komunii Jędrka, palenie haszu na dachu i upadek jednego z kumpli Mateusza, sen Oli o księciu Witoldzie czy ostatnie sceny, wprawdzie fabularnie mało odkrywcze, to jednak obdarzone potężnym ładunkiem dramatycznym.
Kornaga nie popisał się w swojej powieści niczym oryginalnym. Okrutny świat dorastającej dziewczynki o wiele lepiej ukazał Tryzna w „Pannie Nikt”, a ojca-sadystę wiarygodniej przedstawił Kuczok w „Gnoju”. Nie oczekiwałem od Kornagi drugiej części „Gangreny”, bo powstanie takiego „monstrum” byłoby twórczym samobójstwem. Pisarz po bezdusznej i mrocznej powieści musiał wziąć głębszy oddech. Dlatego „Rzęsy na opak” traktować należy wyłącznie jako przerwę na papierosa i odskocznię od głównego nurtu wulkanicznej i nieokiełzanej wyobraźni autora „Gangreny”.

10 komentarzy:

daniel pisze...

Facet sobie pogadał, ale dostrzega Twój talent. ;)

Kornaga pisze...

Rzęsy na opak to naprawdę zupełnie inna powieść niż poprzednia, a tym bardziej "popoprzednia". Wolę grać w różnych stylistykach, to moja zaleta, ale też wada. E, nieważne...

Anonimowy pisze...

Na ten blog trafiłam przypadkiem. Węsząc na blogu Daniela. "Rzęsy.." właśnie przeczytałam. Warto było. Po stokroć warto! Jak to dobrze, że są jeszcze do czytania takie książki i ci, co je piszą! Tak bardzo przejadła mi sie masłowszcyzna i te jej masturbacje słowne,że czytanie Koziarskiego i Kornagi jest dla mnie tym, czym dla spragnionego czysta źródlana woda :). Zabieram sie teraz za "Gangrenę". Pozdrawiam! _ Dorota

Kornaga pisze...

Dziękuję, Dorota. Ostrzegam jednak (lojalnie...), że "Gangrena" to zupełnie inna stylistyka. Ale co tam, każdy czytelnik ma swój rozum, więc zamykam usta i cofam palce z klawiatury. Miłej lektury, cokolwiek to znaczy w przypadku "Gangreny".

Anonimowy pisze...

wiem, wiem...słyszałam o "Gangrenie" i trochę sie jej bałam. Mimo obaw jednak CZYTAM ! :) i ŻYJĘ!!! :) Jak przeczytam i przeżyję, to sie odezwę :) (czasami głupiutkie blondynki zakochane w misiaczkach i kwiatkach też sobie lubią poczytać mocne rzeczy :P ). Pozdrawiam :))) - Dorota

daniel pisze...

A wyobraźcie sobie, że Kornaga w gdyńskim empiku sobie dumnie stoi w obu sekcjach (alfabetycznie): autorzy polscy i autorzy zagraniczni. Spryciarz.

PS. Dorota, dzięki. :)

Kornaga pisze...

Zagranicznej? A to dobre... Ciesz się z tego -ski.
Wolałbym nie stać. Lepiej leżeć na półkach czytelników.

Anonimowy pisze...

No i "Gangrena" nie została przeczytana. Ocenzurował mi ją mój pies.Za mało tu miejsca, aby wszystko dokładnie opisać. Telegraficznie więc. Moje chęci były wielkie. Pies mały (york). Zawsze spokojny. Tym razem trząsł się leżąc przy mnie,gdy zabrałam sie za "Gangrenę". Telefon wywabił mnie na 15 minut z pokoju.Pies został, "Gangrena" też. Po moim powrocie do pokoju pies był nadal. Cały. Niestety, nie mogę tego powiedzieć o książce. Czy to cenzura????? A może jakaś dziwna farba drukarska ? Nigdy dotąd mój pies (stary!!!) tak psychicznie nie reagował! Czyżby czytał przede mną???? Co JA zrobię po przeczytaniu (bo zawzięłam się i przeczytam!) ???? Wkrótce napiszę.... Pozdrawiam. - Dorota( i pies)

Kornaga pisze...

Ale historia. Ja akurat strasznie lubię yorki. Są przesłodkie.

Anonimowy pisze...

http://markonzo.edu http://clarinex.indieword.com/ http://aviary.com/artists/Ezetimibe http://aviary.com/artists/Azithromycin http://blog.bakililar.az/zoviraxer/