czwartek, 18 października 2007

Cud

Może niebiblijny, ale równie poruszający. Przynajmniej dla mnie. Dzisiaj po raz pierwszy w życiu znalazłem 100 zł. W ogóle po raz pierwszy w życiu znalazłem takie pieniądze. Dotąd, czy to w metrze, czy na chodniku oko wyławiało 5, 10, 20 groszy. A tu taki awans! Z ligi lokalnej do globalnej. Nawet kosmicznej. Wiem, dla takiego posła Misztala powyższa suma nie istnieje, lecz ja dotąd Nike nie dostałem, więc nie będę marudził... Pamiętam z lat młodości kolegę Krzyśka. Pochodził z biednej, wielodzietnej rodziny. Anioł stróż umiłował go sobie na przekór losowi, bo Krzysiek wciąż coś znajdował. Kasę przepuszczał na głupoty, lecz nic to, skoro co wydał, to zaraz znalazł niejako na nowo. Dla równowagi Krzyśka znajdowało-spotykało jakieś nieszczęście. To go auto potrąciło przed domem, to spadł z drzewa i złamał rękę, to kąpał się i rozciął piętę. Były też prawdziwe horrory, gdy wyjechał na wieś i nadział się na widły. Albo – już znacznie starszy – dachował świeżo kupionym samochodem. Mam nadzieję, że nadal żyje... Banknot leżał w połowie złożony. Natknąłem się na niego na deptaku pobliskiego bazaru, naprzeciwko którego mieszkamy. Byłem tak zaskoczony, że w pierwszej sekundzie tryknąłem go butem, sprawdzając, czy... żyje. Czy to nie jakiś zwid. By ktoś zyskał, stracić musiał ktoś; a że ludzie tu na Kabatach zasobni, więc pewnie żadna to strata dla byłego właściciela. A jeśli nawet, cóż, obiecuję, że rozsądnie zainwestuję te pieniądze – w dużą butelkę Finlandii i egzemplarz Nowych Przygód Mikołajka, tom 2.

4 komentarze:

daniel pisze...

No i o nowej ,Lampie’ nie zapomnij, bo tam w WIDMOWEJ BIBLIOTECE pojawiasz się kilkakrotnie. Pzdr.

Kornaga pisze...

Mam nadzieję, że "Cieć" przypadł ci do socjopatycznego gustu:)

Lu pisze...

O ty szczęściarzu! Wypij przynajmniej za moje nadwyrężone emigranckie zdrowie.

daniel pisze...

Ja wspominam o nowszej ,Lampie’ - w.s. WB. ;) Tę z Rojkiem miałem kupić, przeczytać sobie spokojnie ,Ciecia’, ale ostatecznie skończło się na podczytywaniu fragmentów w Empiku i obudzeniu się z ręką w nocniku, bo numer z dnia na dzień stał się archiwalny... Mam nadzieję, że jakoś uda mi się to nadrobić, bo miałem wrażenie, że to bardzo dobry tekst. Pzdr.