piątek, 21 września 2007

Recenzja


p. Patryka Grząbki, która nie ukazała się - niestety - przez "politykę" pewnej redakcji.

Dawid Kornaga „Rzęsy na opak“, Świat Książki

Czy o okrutnym świecie dorosłych widzianym oczyma dziecka można napisać lekko, łatwo i przyjemnie? „Rzęsy na opak“ są dowodem, że to literackie wyzwanie może się udać. Po prostu same się czytają. Nie ma w nich ani jednego niepotrzebnego zdania. Jest natomiast prosta historia. Ola, dwunastoletnia dziewczynka, opowiada o swojej codzienności. O swojej małej siostrzyczce i dwóch braciach. O mamie, która zajmuje się domem. O tacie, który będąc hydraulikiem stara się utrzymać całą rodzinę, ale rzadko przychodzi do domu trzeźwy. Decyduje się jednak z żoną na kolejne dziecko, żeby tylko dostać becikowe. A na wyprawienie komunii młodszego syna pożycza pieniądze od gangsterów... Ola dorasta w rodzinie, gdzie prawdziwa miłość i czułość nigdy nie gości, a pożywny posiłek zdarza się jedynie od święta. To świat przegranych, z których drwi los, system gospodarczy i państwo. Świat milionów ludzi i ich milionów nieszczęść. W tym labiryncie codzienności pozbawionym perspektyw bohaterka „Rzęs na opak“ jawi się jako promyk nadziei. Mimo niesprawiedliwości i bezwzględności, z którymi na co dzień się spotyka, ma jeszcze w sobie dziecięcą naiwność i wrażliwość, pozwalającą jej stawiać ważne pytania i mieć naprawdę istotne spostrzeżenia. Ma już dużą dojrzałość, dzięki której dostrzega więcej nie tylko niż jej rówieśnicy, ale też niż większość dorosłych. Ma w sobie prawość i odwagę, która wydaje się niezniszczalna. Ola, nawet wtedy, kiedy zdarza jej się czynić źle, jest dobra. Dlatego, mimo że życie wywróciło jej rzęsy na opak, chce się wierzyć, że może kiedyś uda się jej je wyprostować...

„(...) W tym/ Świecie wciąż/ Człowiek szansą jest/ Największą, choć wkrąg/ Ludzie jak miliard wysp/ Samotnych do cna (...)“ – napisał Wojciech Młynarski w wierszu „Atlantyda“. Może tą egzystencjalną myślą chciał się podzielić Dawid Kornaga w „Rzęsach na opak“? Może zamierzał stworzyć wzorcową tragikomedię, w której językiem pełnym dyskretnego humoru, a chwilami brawurowej groteski, opisze dramat pewnej rodziny? A może postanowił nakreślić obraz skomplikowanych relacji społecznych i pogmatwanej obyczajowości we współczesnej Polsce, gdzie wszechobecnie głoszony dobrobyt jakoś nie trafia pod strzechy? Cokolwiek chciał zrobić, to mu się udało.

4 komentarze:

Daniel pisze...

A popełnię nietakt, jeśli spytam jakiej? Pzdr.

Kornaga pisze...

ŻW
Pozdrawiam kolegę po fachu.

daniel pisze...

Czytałem recenzję Twojej książki w ,Wysokich Obcasach’ i zadałem sobie kolejny już raz pytanie, jak kobieta, która ma wadę wymowy, może mieć czelność coś przedrzeźniać? Pozdrawiam.

Kornaga pisze...

Ona mnie nie lubi już od debiutu, szkoda słów...
Ot, "Pani Krytyk".