drugie drugie poprawione, w formatach epub/mobi
- darmowy fragment.
Do nabycia m.in. na Nexto.pl, Publio.pl, Koobe.pl

Na pierwszy rzut oka to normalna powieść, podzielona na trzy rozdziały. Zaczynam czytać i już pierwszy zgrzyt – opis gwałtu, zaraz potem dostrzegam szokujący język. A może na odwrót: najpierw język pełen wulgaryzmów i brutalności, a później dzieło zniszczenia, jakie dokonuje bohater na niewinnej mieszkance dobrego osiedla. Zagłębiam się w lekturze coraz bardziej i bardziej, nie mogę się oderwać. Coś w sobie Gangrena ma, bo wciąga mnie tak bardzo, że dopiero po skończonej lekturze zauważam, że tekst nie jest wyjustowany. Powinno przeszkadzać, ale nie przeszkadzało.
Jeśli ktoś da radę przbrnąć przez całe pole "pierdolenia w dupę", "kutasów", "cip jebanych" i innych wulgaryzmów oraz zwierzęcego, wulgarnego seksu, takiego właściwie porno niemalże to znajdzie wiele ciekawych i zasakująco trafnych reflekcji na temat różnych dziedzin życia... czytaj więcej


Przemyski Przegląd Kulturalny (15 stycznia 2006), recenzja Gangreny autorstwa Anny Gigoń.
Źródło: www.melante.bloog.pl
Autor: Harriet :) (Harriet Smiller)
Czytatka dodana: 2007-08-21 16:31:58
"Jeżeli potrzebujecie czegoś mocnego na przebudzenie to polecam książkę Dawida Kornagi "Gangrena". Ostrzegam czytacie na własną odpowiedzialność. To nie jest książka dla delikatnych dziewczątek, które robią z siebie miss swojego podwórka, ani chłoptasiów uganiających się za nimi... To książka dla ludzi, których nie przeraża obsceniczny język, czy krytyka wszystkiego i wszystkich...
Z mojej strony mogę tylko życzyć przyjemnego zagłębiania się w to bagno beznadziejności..."


To odrażająca książka i fascynująca jednocześnie. Można ją po kilkunastu stronach albo pokochać albo znienawidzić. W kim – tak jak we mnie – wywoła to pierwsze uczucie, winien się mieć na baczności. Bo to oznaczać może tylko jedno – i w nim postępuje jakaś emocjonalna gangrena, jaką jest dla świata bohater i zarazem przewodnik po mrocznym i koszmarnym świecie własnych myśli, zmysłów i doznań.
Powieści Kornagi nie da się czytać obojętnie. Wbity w fotel czytelnik przeczyta ten introwertyczny tryptyk gwałciciela, zabójcy, nihilisty i kontestatora z niesmakiem na twarzy, ale i dziwną fascynacją wynikającą ze zgłębiania psychiki głównego bohatera. O ile będzie w stanie doczytać do końca. Trzeba mieć doprawdy mocne nerwy, aby to zrobić. I zastanawiam się, czy którakolwiek kobieta jest w stanie podjąć się tego zadania. Jest to przecież bezpardonowy atak na kobiety – zarówno ofiary, jak i przedstawicielki płci niekoniecznie pięknej, zgrabnej i powabnej w mniemaniu Adama, narratora tej wstrząsającej historii. Każda kobieta (z wyjątkiem Babci, która go wychowała i którą wielbi ponad wszystko, okazując stale należną jej cześć i szacunek) opisywana w Adamowej chorej opowieści jest przedmiotowym mięsem, które można lżyć, z którym jedynie się kopuluje i które zaspokaja najdziksze żądze używającego na nim bohatera. I jeżeli dalszej części tej recenzji nie zechcą czytać kobiety, od razu spieszę poinformować, iż to nie dzikie chucie i postrzeganie ich w tak drastyczny sposób stanowią trzon tematyczny tej książki.
„Gangrena” to przede wszystkim przejmująca opowieść o samotniku, który próbuje oswoić swą samotność i nadać sens własnemu życiu poprzez nieustanne kwestionowanie wszelkich prawideł regulujących życie, aż po obrazoburcze wadzenie się z Bogiem i wytykanie mu jego słabości i obojętności. Wszak według Adama „ woskowina w bożych uszach zastygła pięć miliardów lat temu, nic jej nie wypłucze, żadne czary – mary teologów i ojców kościoła rzymsko – katolickiego, luterańskiego, kalwińskiego, żadne charkoty imamów, kwiki mnichów wspinających się ku doskonałości na himalajskie ośmiotysięczniki”. Bóg ze swą niemocą stale istnieje w świadomości gwałciciela – mordercy, a jego bierność w przekonaniu Adama pozwala na dokonywanie okrutnych zbrodni i skutkuje popadaniem świata w degrengoladę moralną.
W miejsce wytyczonych przez historię i religię wartości Adam wtłacza samego siebie. To on jest genialnym uniwersum, wokół którego wszystko się toczy. On nadaje jedyny i właściwy tor swym myślom, przekonaniom i życiu, on też mówi o sobie „Tacy jak ja są awangardą odnowy”. Procesy gnilne zachodzą wokół niego, podczas gdy gnije przede wszystkim on sam. A nie jest to przecież bezduszny psychopata, bo czułości wobec Babci i oddania dla niej uczyć mógłby się od niego niejeden niewychowany i pozbawiony troski o starszych młodzian. Co więcej, Adam jest człowiekiem sprawiającym bardzo miłe wrażenie i zyskujący sobie sympatię i zaufanie dzieci, wszak żyje z korepetycji udzielanych z takim samym zapałem, z jakim na nowo wybudowanym osiedlu intensywnie gwałci Emilię i zaciska pętlę na szyi kobiety w lesie…
To właśnie ta wiarygodność Adama, jego prawdziwość, pozorna zwyczajność i układność wywołują podczas lektury największą grozę. Postępujący zanik hamulców moralnych, atrofia uczuć i coraz silniej wyrażana pogarda dla ludzi i świata rodzą się przecież w zwyczajnym, niepozornym, młodym człowieku, który nawet ma dziewczynę i której to dziewczynie składa propozycję ślubu…