środa, 30 lipca 2008

Hemingway na podwójnym przyspieszeniu

Proza Thompsona to Hemingway na podwójnym przyspieszeniu. Ale czy rzeczywiście mamy do czynienia z dwoma facetami, którzy nie poddają się rutynie „amerykańskiego snu“? To raczej ochleje, hedoniści i chamy, którym należy się to, co im się należy.
Świadomość, że „Lęk i odraza“ to autentyk, a nie fikcja (w co wątpię, lecz to bez znaczenia, w sumie lepsza fikcja, bo wszystko, co w tej książce prawdziwe, wcale nie jest zajmujące), być może w niektórych czytelnikach, szczególnie w latach 70. minionego wieku, na pewno wzbudzała podziw dla autora tego bezkompromisowego (auto)reportażu. Mnie dzisiaj raczej nuży, wydaje się prostolinijna i wąziutka jak pasek stringów. Zdecydowanie też powinna być krótsza, żeby przypadkiem nie pękła nam żuchwa przez nadmiar ziewania.

2 komentarze:

daniel pisze...

No coz, do wszystkiego mozna dorobic ideologie - ochlejstwo i hedonizm wykreowac na przyklad na wazka spolecznie kontestacje. Ten ,autentyczny' zapis zostal poddany pieciokrotnej (!) redakcji. Sam Thompson uznal go za nieudany eksperyment, choc przeciez bez tej ksiazki nie byloby dziennikarstwa gonzo. Przymierzam sie od jakiegos czasu do zobaczenia ekranizacji, ktora wyszla spod kamery Gilliama.

Dawid Kornaga pisze...

No właśnie, wydaje mi się, że film jest lepszy, bo bliższy... fikcji. Zatem czekam na twoją recenzję filmu.