„Mleczaki” Dawida Kornagi. Śmiało mogę powiedzieć, że takie rzeczy chciałbym czytać jak najczęściej. Czytaj więcej
czwartek, 27 sierpnia 2009
Strefa Ciszy o kryminalnych
„Mleczaki” Dawida Kornagi. Śmiało mogę powiedzieć, że takie rzeczy chciałbym czytać jak najczęściej. Czytaj więcej
środa, 19 sierpnia 2009
Ostaszewski o Mleczakach
Z całego zbioru najbardziej przypadło mi do gustu opowiadanie Kornagi Mleczaki, co – przyznam szczerze - mocno mnie zdziwiło, bo to pisarz zupełnie nie z mojej bajki (...) Czytaj więcej
wtorek, 18 sierpnia 2009
Koziarski o kryminalnych
Świetne "Mleczaki" Dawida Kornagi wykazują powinowactwo fabularne i stylistyczne z jego znakomitą powieścią "Znieczulenie miejscowe”" Kornaga kreśli kilka wyrazistych portretów przedstawicieli różnych profesji, przyprawia je dużą dawką pastiszu i wokół nich zawiązuje zgrabnie intrygę kryminalną. To jeden z jaśniejszych punktów tej antologii. Czytaj więcej
poniedziałek, 17 sierpnia 2009
Z powrotem wodolotem
Prowincjonalne nauczycielstwo o...
Interesujący problem ukazany jest w opowiadaniu zatytułowanym "Mleczaki" - na ile policyjni informatorzy są wiarygodni. Czytaj więcej
wtorek, 4 sierpnia 2009
Brak hitów

Ten rok jest naprawdę rokiem kryzysu, nawet w muzyce popowej. Bo gdzież coś na miarę Dragostea Din Tei katuje ludzi co krok, co dwa kroki? A pamiętacie Freestyler? Się działo, że aż strach, dresy dostawały transowego amoku, słysząc ten kawałek w Jastrzębiej Górze czy innym tzw. kurorcie nadbałtyckim. Broni się jedynie Poker Face, niestety, puszczony na rynek zdecydowanie za wcześnie, więc obecnie nieco zużyty. W ramach pocieszenia trochę prozy życia: Zaraz po sklepach z sezonowymi wyprzedażami, toalety to najczęściej odwiedzane miejsce w galerii. Klienci uwielbiają iść na całość przy popomuzyce, głośniki umieszczone nad kabinami zagłuszają naturalne odgłosy, minimalizują pierdy, tłumią pluśnięcia, amortyzują rozbryzgi. Etatowe sprzątaczki, złorzecząc Bogu, że strącił je do piekieł jeszcze za życia, co sześćdziesiąt minut rozprawiają się z klienckim smrodem; niestraszne im gastryczne dziedzictwo, złośliwie obsikane klapy sedesów czy makiawelicznie niespuszczone stolce, jakby jakiś osobnik chciał się nimi pochwalić, patrzcie, na co mnie stać, mamo, tato, dokonałem czegoś w życiu, widzicie?
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)