poniedziałek, 23 grudnia 2019
czwartek, 5 grudnia 2019
Andrzejki #przerwanysenkornagi
Podobno dla katolików (hello, są tu jeszcze jacyś?) Andrzejki to ostatnia okazja w danym roku do hucznych zabaw przed czterotygodniowym Adwentem. Czyli rzekomym czasem refleksji (zakupów) oraz przygotowań (zakupów) do świąt Bożego Narodzenia (czyżby?). Andrzejki to taki nasz słowiański Halloween na lajcie, tylko sfokusowany na wróżbach, czarach-marach, swawolnych zabawach. W tym roku Andrzejki idealnie dla branży klubowo-restauracyjnej przypadają na weekend. Zapowiada się niezłe koszenie hajsu w ten weekend, uważajcie więc czytelnicy Zupełnie Innej Opowieści. Jak kraj długi i szeroki, terminale będą pracować bez wytchnienia do samego rana. Płatności zbliżeniowe zrobią wszystko, co w ich mocy, by wyrobić najlepsze wyniki. Zważywszy na naszą geopolityczną mizerię i niepewność ekonomicznego jutra, dobre i to. Zwłaszcza dla PKB, kiedy ponownie, niekoniecznie nieszczęśliwym trafem przy urnie wyborczej znów rządzą nami banasiowcy oraz inni chłopcy z narodowo-katolickiej ferajny.
poniedziałek, 18 listopada 2019
Fragment nowej prozy
Oto jej kara.
Prostacka kara za mieszanie związków wysoce niezdrowych. Za weekendowe bankiety, wtorkowe rauty, czwartkowe fety. Za śmietanki towarzyskie, kefiry rozrywkowe, maślanki rozpustne. Za lajfstajlowe kokainki, spotifajowe amfetaminki, klubowe ememdaemki. Za bizantyjskie aperole, taktowne dżiny, hałaśliwe tequile, przyciszone bourbony, milczące whiskacze, pokrętne retorycznie wina. Za dwulicowe drinki, prostojebne shoty. Za całe uniwersum rozwydrzania i popuszczania sumienia.
sobota, 9 listopada 2019
środa, 6 listopada 2019
O powieści CIĘCIA w Stolicy
Paweł Dunin-Wąsowicz odkrywa w STOLICY [nr 6(2325)] książki o Mordor Na Domaniewskiej Są i CIĘCIA, powieść z 2011, kiedy jeszcze Mordor nie nazywał się Mordor.cAle coś wisiało w powietrzu...
piątek, 18 października 2019
Bizancjum #przerwanysenkornagi
niedziela, 6 października 2019
Hymn Polski wyborczej
Jeszcze Polska nie zginęła,
Kiedy głosujemy,
Co nam banda z prawa wzięła,
Kartką odbierzemy.
Marsz, marsz Opozycjo
Zawsze za Euro-Polską,
Aby żaden wschodni modem
Nie rozłączył cię z narodem.
Przejdziem Wisłę, przejdziem Wartę,
My Polacy stawiamy na jedną kartę,
Dał nam przykład Wałęsa, Mazowiecki,
Jak skutecznie zwalczyć model sowiecki.
Marsz, marsz Opozycjo
Zawsze za Euro-Polską,
By nigdy więcej pisowiec
Nie widział w tobie stada owiec.
Jak Opozycja od Gdańska do Krakowa
Przed bandą cyników już się nie chowa,
Dla ojczyzny ratowania
Konstytucję nam ochrania.
Marsz, marsz Opozycjo,
Kto nie z tobą, ten jest glizdą,
I chociaż to niegrzeczna wstawka,
Dzisiaj wiemy: wolność to nie zabawka.
Już tam ojciec do swej Basi
Mówi zapłakany -
Słuchaj, trzeba, by wygrali nasi,
Inaczej rządzić będą barany.
Marsz, marsz Opozycjo,
Nie zatrzymuj nas, policjo,
Nie bądź za Polską uprzedzeń, Polską marną
Nie bądź za Polską uprzedzeń, Polską marną
Patrz: idziemy po wolność, Polskę normalną!
piątek, 27 września 2019
Brzeska nie umiera #przerwanysenkornagi
Nowy felieton z cyklu
#przerwanysenkornagi
dla Zupełnie Inna Opowieść
Wyobraźmy sobie taką sytuację. A.D. 2019, w zwodniczej otulinie jesiennego zmroku zaczepia przypadkowego przechodnia ów praski, na poły legendarny, jeszcze żywy żul; już li tylko żałosny, dygoczący resztkami witalności żulczyk, wręcz żulczątko. Zaczepia ze spontanicznej nienawiści do wszystkiego: przedstawiciela innej rasy, innej narodowości, o odmiennym niż tutejsze stroju – bez znaczenia, ważne, że przed nim panoszy się jakiś inny, LGBT czy wrogie antynarodowe dziwactwo, jak głosi władza i jej usłużni „boye”, biskupi. Żul jeszcze nie rozpoznał, kto on kogo, więc dalej brnie: - Dawaj, kurwo, kasę!
#przerwanysenkornagi
dla Zupełnie Inna Opowieść
Wyobraźmy sobie taką sytuację. A.D. 2019, w zwodniczej otulinie jesiennego zmroku zaczepia przypadkowego przechodnia ów praski, na poły legendarny, jeszcze żywy żul; już li tylko żałosny, dygoczący resztkami witalności żulczyk, wręcz żulczątko. Zaczepia ze spontanicznej nienawiści do wszystkiego: przedstawiciela innej rasy, innej narodowości, o odmiennym niż tutejsze stroju – bez znaczenia, ważne, że przed nim panoszy się jakiś inny, LGBT czy wrogie antynarodowe dziwactwo, jak głosi władza i jej usłużni „boye”, biskupi. Żul jeszcze nie rozpoznał, kto on kogo, więc dalej brnie: - Dawaj, kurwo, kasę!
poniedziałek, 2 września 2019
środa, 28 sierpnia 2019
Algi #przerwanysenkornagi
poniedziałek, 22 lipca 2019
StarośćApp #przerwanysenkornagi
Nowy felieton (precyzując, "felietonowela") StarośćApp z cyklu #przerwanysenkornagi na Zupełnie Inna Opowieść
W odbiciu patrzył na mnie jak nigdy nic jakiś gość, dziadek, okropnie jak to dziadek stary, przypominam brzoskwinię, pozostawioną na dwa tygodnie na parapecie, oczka za okopami zwiotczałych powiek, kaniony bruzd na policzkach, galaretowate podgardle, z którego wyparował cały tłuszczyk dotychczasowej witalności. Słowem, jeśli dożyję i nie urządzę się niezdrowym odżywianiem czy innymi używkami, taki mniej więcej ja za kolejne czterdzieści kilka lat. U kresu sił, udający, że mijane witryny zakładów pogrzebowych to zakamuflowane kluby odnowy biologicznej, ale akurat nie chce mi się tam wstąpić, mam inne fascynujące zajęcia.
W odbiciu patrzył na mnie jak nigdy nic jakiś gość, dziadek, okropnie jak to dziadek stary, przypominam brzoskwinię, pozostawioną na dwa tygodnie na parapecie, oczka za okopami zwiotczałych powiek, kaniony bruzd na policzkach, galaretowate podgardle, z którego wyparował cały tłuszczyk dotychczasowej witalności. Słowem, jeśli dożyję i nie urządzę się niezdrowym odżywianiem czy innymi używkami, taki mniej więcej ja za kolejne czterdzieści kilka lat. U kresu sił, udający, że mijane witryny zakładów pogrzebowych to zakamuflowane kluby odnowy biologicznej, ale akurat nie chce mi się tam wstąpić, mam inne fascynujące zajęcia.
piątek, 19 lipca 2019
czwartek, 11 lipca 2019
Hulaj, fabuło #przerwanysenkornagi
wtorek, 25 czerwca 2019
Lato is coming? #przerwanysenkornagi
Nowy felieton Lato is coming? z cyklu #przerwanysenkornagi na Zupełnie Inna Opowieść
Lato jest diaboliczne. Oferuje ogrom atrakcji, które osłabiają bystrość umysłu. Tych, co go oczywiście mają. Lato rozbiera, promując seksapil na siłę. Począwszy od krótkich spódniczek pozbawionych poprawności politycznej, a skończywszy na bikini bezwstydnego rasizmu. Lato tak po prostu ma, gardząc wszelkimi kremami na promieniowanie tolerancji.
Lato jest diaboliczne. Oferuje ogrom atrakcji, które osłabiają bystrość umysłu. Tych, co go oczywiście mają. Lato rozbiera, promując seksapil na siłę. Począwszy od krótkich spódniczek pozbawionych poprawności politycznej, a skończywszy na bikini bezwstydnego rasizmu. Lato tak po prostu ma, gardząc wszelkimi kremami na promieniowanie tolerancji.
piątek, 31 maja 2019
Radek z Radomia #przerwanysenkornagi
Nowy felieton Radek z Radomia z cyklu #przerwanysenkornagi na Zupełnie Inna Opowieść
W 2023, zgodnie z jedynie słuszną interpretacją nowej, lepszej konstytucji, anulowano wybory parlamentarne. Po co nadwyrężać PKB męczącymi, kosztownymi kampaniami, skoro obecna władza działa dobrze, rządzi w najlepsze i nie ma sensu zastępować jej jakimiś podejrzanymi typami z opozycji? Zresztą jakiej opozycji? Raczej jej resztkami, pozbawionymi wszelkich dotacji i dostępu do mediów, nawet tych cyfrowych dzięki specustawom antywichrzycielskim.
W 2023, zgodnie z jedynie słuszną interpretacją nowej, lepszej konstytucji, anulowano wybory parlamentarne. Po co nadwyrężać PKB męczącymi, kosztownymi kampaniami, skoro obecna władza działa dobrze, rządzi w najlepsze i nie ma sensu zastępować jej jakimiś podejrzanymi typami z opozycji? Zresztą jakiej opozycji? Raczej jej resztkami, pozbawionymi wszelkich dotacji i dostępu do mediów, nawet tych cyfrowych dzięki specustawom antywichrzycielskim.
Misiaczki #przerwanysenkornagi
Misiaczki - pierwszy felieton z nowego cyklu #przerwanysenkornagi na stronach portalu literacko-kulturowego Zupełnie Inna Opowieść
No ale co to za ludzie, ci księża? Powszedni jak chleb, a nietuzinkowi jak wieloskładnikowa kanapka na bazie tego chleba. Panowie w czarnych szatach na straży domniemanej dobrej nowiny, rycerze niezłomności. Czyżby? Tak ich od początku urabiają, tak sami się również urabiają, że zaczynają wierzyć, że na wszystkim się znają, wszystko ogarniają niczym prawicowe internetowe trolle. Amen i basta. Nie można z nimi dyskutować. Uwielbiają owieczki przytakujące bezkrytycznie ich bajaniu. Jeszcze chętniej łykają niecenzuralne wyznanie grzechów. Żadnych sublimacji w tej męczącej profesji oprócz paru bardziej wyedukowanych kolegów, których świecki system kształcenia jakimś cudem uchronił od definitywnego utopienia się w tym mentalnym bagnie. Ci zazwyczaj robią jako kontrapunkt dla codziennego zepsucia kościoła, tak zwani „dobrzy księża”. Owieczkowo patrzy im z oczu, intencje mają szlachetne, nie zmienia to jednak faktu, że reprezentują krzyżowców, którym wypowiadamy wojnę i ostateczny Grunwald.
No ale co to za ludzie, ci księża? Powszedni jak chleb, a nietuzinkowi jak wieloskładnikowa kanapka na bazie tego chleba. Panowie w czarnych szatach na straży domniemanej dobrej nowiny, rycerze niezłomności. Czyżby? Tak ich od początku urabiają, tak sami się również urabiają, że zaczynają wierzyć, że na wszystkim się znają, wszystko ogarniają niczym prawicowe internetowe trolle. Amen i basta. Nie można z nimi dyskutować. Uwielbiają owieczki przytakujące bezkrytycznie ich bajaniu. Jeszcze chętniej łykają niecenzuralne wyznanie grzechów. Żadnych sublimacji w tej męczącej profesji oprócz paru bardziej wyedukowanych kolegów, których świecki system kształcenia jakimś cudem uchronił od definitywnego utopienia się w tym mentalnym bagnie. Ci zazwyczaj robią jako kontrapunkt dla codziennego zepsucia kościoła, tak zwani „dobrzy księża”. Owieczkowo patrzy im z oczu, intencje mają szlachetne, nie zmienia to jednak faktu, że reprezentują krzyżowców, którym wypowiadamy wojnę i ostateczny Grunwald.
czwartek, 17 stycznia 2019
2029 - repremiera
10 stycznia 2019 w nowym numerze Wakat (4/2018, 43) pojawiło się premierowo nowe opowiadanie, dystopia "2029". Trzy dni później podczas "Światełka do Nieba" 27. Finału WOŚP w Gdańsku doszło do niewyobrażalnej zbrodni na wybitnym prezydencie i wielkim człowieku. Treść oraz przesłanie "2029" nabrały dodatkowego sensu. Oby nigdy nie nastąpiło to, co przedstawia. Oby nigdy więcej nie wydarzyło się nic podobnego jak 13 stycznia Może to myślenie życzeniowe, może to idealizm, ale tym niemniej tego typu literatura, w roku wyborów i w ogóle dalszej przyszłości Polski, nie może udawać ugodowej owieczki przed drapieżnikiem autorytaryzmu, ksenofobii i nienawiści, który od trzech lat pożera nasz kraj. Poznaj "2029" i odpowiedz sobie, czy chcesz żyć w takiej lub podobnej przyszłości, która już za chwilę może być teraźniejszością.
czwartek, 10 stycznia 2019
piątek, 30 listopada 2018
Wywiad dla Zupełnie Inna Opowieść
czwartek, 11 października 2018
Zupełnie Inna Opowieść o Przerwanym śnie Kashi
piątek, 5 października 2018
piątek, 21 września 2018
środa, 19 września 2018
wtorek, 11 września 2018
piątek, 7 września 2018
Przerwany sen Kashi - wywiad dla Granice.pl
Świat kobiet nie rozpieszcza. A to chce kontrolować ich rozrodczość. Ato narzucić czador. Katolicyzm czy islam, łączy je ta sama mentalnośćfacetów-założycieli. Zawsze chcą poskromić płeć piękną: niech będzie niżej,zawsze ta łagodna, więc uległa, a jak uległa, to głupia. Okropne. Nie mapraktycznie religii, w której kobieta by coś znaczyła. Jest dodatkiem. Maszynkądo używania. Na pewno przoduje w tym antywolnościowy islam, jedna z najbardziejodhumanizowanych religii, jaką stworzyła rasa ludzka. Ja – zresztą nie tylko ja– zdecydowanie się na to nie godzę. Jako kobieta możesz mieć w naszej kulturzedoktoraty, profesury, a i tak będziesz postrzegana przez pryzmat aparycji.Poniekąd nic złego. Sztuką jest znaleźć siłę poruszania się na tej autostradziepragnień i egzystencjalnego hasztagowania. Gorzej, kiedy los osadza nas wrodzinie czy państwie religijnych prymitywów, którzy od małego będą cięustawiać do roli podręcznej służebnicy Pańskiej wybranego Boga i jegocwaniaczków-kapłanów.środa, 5 września 2018
Przerwany sen Kashi - recenzja w granice.pl
poniedziałek, 3 września 2018
Przerwany sen Kashi - fragmenty na portalu literackim
6 krótkich fragmentów powieści na portalu literackim Zupełnie Inna Opowieść.
wtorek, 28 sierpnia 2018
środa, 22 sierpnia 2018
Przerwany sen Kashi - o polskim Kościele katolickim (fragment)
Polski Kościół katolicki, po schizmie w latach dwudziestych z Kościołem oficjalnym, rzymskokatolickim z siedzibą w Watykanie, stanowił osobliwą autonomiczną siłę. Katolicy nie mieli wyboru,
pozostawał im bunt albo zaakceptowanie
jedynie słusznej siły zrewoltowanego Kościoła, który pogrążył się w konserwatyzmie, wybierając rasistowsko-przedsoborowy
narodowy katolicyzm, cokolwiek to znaczyło. Po kilkunastu latach izolacji
oraz ultralewicowych
nastrojów w społeczeństwie, Kościół, pozbawiony wpływów politycznych i odarty z wielu dóbr, które zawłaszczył przez czas prosperity, ogłosił
wielki powrót na łono Watykanu; ten
bezceremonialnie zwasalizował polskich biskupów,
którzy w ramach ekspiacji stali się największymi jego zwolennikami, co często ratowało ich przed procesami sądowymi o pedofilię czy malwersacje finansowe, a jeszcze częściej przed więzieniem. Wielu duchownych dostało wyroki w zawieszeniu,
niektórzy musieli nosić opaski geolokalizacyjne, co
sprawiało, że dosłownie nie mogli opuścić swojej plebanii i kościoła. To był trudny czas nie
tylko dla polskich upadłych
hierarchów. Watykan jako taki
stanowił fizyczną
fikcję. Triumfował jedynie jako ofiara ataku i parasol ochronny dla wygasającego w dotychczasowej
formie chrześcijaństwa. Bazylika św. Piotra, trafi ona przez
islamskich zamachowców kilkunastoma pociskami z przenośnych wyrzutni rakietowych, przestała być symbolem jedności katolicyzmu; stała się kaleką, unaocznieniem jego słabości.
W ogóle Europa cierpiała na słabość,
udając, że jest zaszczepiona i tyle jej można. Rządy państw
unijnych pospieszyły z
zapewnieniami, że odbudują historyczną świątynię.
Remont przewidziano na co
najmniej… piętnaście lat. Usprawiedliwiano się względami finansowymi, ale w grę wchodziło też swego rodzaju wyrachowanie – chciano każdego dnia mieć powód do dalszej walki z
ekstremistami. Pytano także, nie kryjąc cynizmu, na ile rzetelnie
zrekonstruować legendarną kopułę. Odtworzyć pieczołowicie
zniszczone dzieła sztuki? Zaprosić ponownie Boga do środka? Można załatwić sprawę
w ciągu kilku miesięcy. Można pracować dłużej, dbając o każdy detal, aby
nie wyszedł z tego jakiś diabelski potworek
jak jedna z najbardziej kiczowatych świątyń katolickich na świecie w polskim Licheniu, gdzie ciało Chrystusa stało się bohaterem komiksu.
Więcej w książce dostępnej już we wrześniu.
czwartek, 16 sierpnia 2018
Przerwany sen Kashi - epizod w klubie dla swingersów (fragment)
Oaza.
Mocne electro rozchodziło się po wszystkich pomieszczeniach. W barze
serwowano napoje i alkohole. Dwa pobliskie stoły mieściły pojemniki i patery z
jedzeniem. Impreza zgodnie z agendą trwać ma do rana. Nie opłaca się wydać
setki euro, żeby wyjść przed północą. Pieniądze przetrzymują sceptyków.
Nawracają pruderyjnych. Mącą w głowach wstrzemięźliwym, co przyszli dla
zoologicznej ciekawości, a kończą sami jako zwierzęta w klatkach.
Ula wlewa w siebie kilka luf.
– Luftwaffe, mein Freund!
Roznegliżowany barman z krótkim czerwonym irokezem marszczy czoło na ten
tani żart. Właściwie nie rozumie i nie ma prawa zrozumieć. Jego irytacja jest
manieryczna. Gdyby się nie krzywił, straciłby na kokieteryjnej
autentyczności i
pozerstwie. Kolejna komandoska, próbująca na skróty znieczulić się w trzy dupy,
by móc na luzie udostępniać pro publico bono swoje otwory. Gestykuluje, z
nią gestykulują te jej dwa balony, które uleciałyby bez trudu do
stratosfery. Fick sie! Barman jest zdeklarowanym gejem, w Oazie dorabia na
studia, gdyby był hetero, dawno by zwariował od nadmiaru, no właśnie, doznań.
Ula nie popija soczkami. Smaga się wódą z pasją flagelanta. Pragnie
zmaltretować swoje gardło, żeby stało się nieczułe na obecność penisów w sobie.
Jak jakiś wszechstronny eurotunel. Svein funduje jej pocałunek. Jest rozgrzany.
Gotowy do działania. Opatulony śnieżnobiałym ręcznikiem planuje niezłe opady
dla swojej ochoty. Dociska się paroma sznapsami, eins, zwei, drei, Polizei,
mówi, mózg zaczyna mu się kręcić wokół własnej osi, to się dzieje, niech się
dzieje, chodź, Ula, podaje rękę, chodź ze mną.
Mijają kameralne pomieszczenia, w których kopulują pierwsi śmiałkowie.
Zazwyczaj są to dwie pary. Ewentualnie para i pan lub para i pani. W okolicy
basenu dochodzi do zbliżeń na chybił trafił. W tym module klubu towarzystwo
jest o stopień wyżej od przeciętniaków, którzy dopiero debiutują w wymagającej
sztuce swingu publicznego.
(...)
Muzyka.
Odgłosy półpijanego spółkowania. Chlupoty, westchnienia i jęki. Oddalone
miniorgie i nieplanowane gangbangi. Przemykający ludzie. Młodzi, starzy,
trudno się połapać, gdy wódka źrenice podtapia. Niektórzy płoną ze
wstydu. Niektórzy podpalają pychą.
Svein z nagła odkleja się od jej dłoni. Szast-prast, nie ma człowieka.
Jakby się rozmył. Ktoś, coś, nie wiadomo, nie ma go, no, nie ma. Jest sobota.
Ze dwie setki podmiotów kopulatywnych kotłują się w Oazie.
Ula szuka Norwega, woła po imieniu, bez skutku, patrzy na swoje odbicie w
nieistniejącym lustrze, oto ona – mała seksowna Polka w seksownej bieliźnie,
seksownie nastawiona. Przynajmniej na razie.
Ktoś trąca ją w ramię. Ula odwraca się, zadziera głowę. Przed nią dwóch
rosłych czarnych. Owinięci białymi ręcznikami. Szczerzą zęby białe jak sumienie
najnowszego papieża. Robi się w efekcie nieco jaśniej, Ula dostrzega rysy ich
twarzy. Przeciętniacy, co gdzieś tam zarobili i przyjechali do Oazy na opłacone
słono coitusy. Pożerają ją wzrokiem, samotna kobieta oznacza jedno: szuka
swojej szansy.
Sveina nie ma. Svein się rozpłynął.
Murzyni dotykają jej ramion. Drapią łokcie. Są pewni, że o niczym innym nie
marzy, jak poczuć ich w sobie.
Ula za mało wypiła, żeby nie odróżnić czarnego od białego. Nigdy, nigdy nie
da dupy ludzkiej małpie, krzyczy w niej jeden wielki sprzeciw. Co ona robi? Dlaczego
pozwala się głaskać?
A Svein nieobecny. Kiedyś ją ratował, dzisiaj sprzedał dla paru innych
piczek. Durna, miała złudzenia. Każdy dla siebie, każdy w swoją stronę, taki
jest człowiek. Nawet rasy białej. Amplituda gniewu Uli wspina się na dawno
przez nią nieodwiedzane wyżyny.
Ku swojemu zdziwieniu ma teraz przed oczami nie Murzynów, a ich głowy.
Przestali iść drogą na skróty. Zrzucili ręczniki. Ich nabrzmiałe członki patrzą
na Ulę z oczekiwaniem pełnym nieskrywanego wyrzutu.
Bierz nas do pyska, zdają się mówić. Dwa naraz, panno, dwa naraz. Co, nie
dasz rady? Dasz, dasz, no, nie marudź, pakujemy!
I pewnie by się im udała wyprawa w głębinę ust niskiej białej kobiety,
ewidentnie otumanionej alkoholem…
Gdyby?
Gdyby co?
Subskrybuj:
Posty (Atom)

























