Ostatnio na Dniach Ursynowa byłem na koncercie KSU, legendy polskiego punk rocka. To prawdziwy fenomen naszej sceny: zawsze pod prąd. Bez obciachu. Kiedy Siczka po raz pierwszy nadawał do mikrofonu, to ja ledwo wyrastałem z pieluch. Dzisiaj lider wygląda świetnie albo przynajmniej tak się prezentuje. Sam koncert przebiegł niezwykle, pod sceną kłębili się ich wieloletni fani, dosłownie od pokoleń. Widziałem dzieciaki, które mogłyby być dzisiaj wnukami muzyków KSU. Obok nich dziarskich dziadków i babcie znających każdy tekst na pamięć. A pamiętajmy, że teksty KSU to wyższa półka tekściarska. Te bieszczadzkie, gorzko-zadziorne strofy wchodzą w głowę i nie sposób o nich długo zapomnieć. A najlepiej wcale.
poniedziałek, 29 czerwca 2026
wtorek, 16 czerwca 2026
Żywe lalki - nowy felieton dla Onet
Na pewno istotnym elementem jest pokutujące do dzisiaj myślenie (i tkwi w nim ziarno prawdy), że bliźnięta posiadają jedną psychikę rozdzieloną na dwa ciała. Dla wielu naturalne wydawało się więc — i nadal wydaje — traktowanie ich w sposób absolutnie symetryczny, również w sferze publicznej prezentacji. Mało kto zastanawia się jednak, że bywa to dla maluchów krzywdzące. Taka unifikacja sprowadza dziecko do roli sobowtóra swojego rodzeństwa, co może utrudniać budowanie autonomicznej tożsamości i pewności siebie. Z drugiej strony, bywają i tacy bliźniacy, którzy są wręcz dumni ze swojego "podwojenia", traktując je jako fizyczne i psychiczne potwierdzenie własnej niezwykłości.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

