wtorek, 31 marca 2026
Apartament w chmurze #przerwanysenkornagi
Sceptycy powiedzą, że lokowanie zasobów na zewnętrznych serwerach to proszenie się o kłopoty. Wizja hakerskiej szajki, która paraliżuje potężne centra danych, w efekcie czego w jednej sekundzie tracimy dorobek życia, tysiące zdjęć, notatek i dokumentów, potrafi autentycznie przerazić. Zalecam więc zdrową dawkę paranoi, która w tym przypadku okazuje się najlepszą gwarancją spokoju. Profesjonalne backupy mają swoje własne kopie bezpieczeństwa, tworząc gęstą sieć asekuracyjną. Ja sam stosuję prostą zasadę: załóżmy, piszę ten właśnie felieton, plik w czasie rzeczywistym transmitowany jest do sieci. Kiedy pracuję nad czymś o większym ciężarze gatunkowym, jak powieść czy zakontraktowany scenariusz, jedna lokalizacja przestaje wystarczać. Na wypadek cyfrowego tsunami zawsze kopiuję tekst do drugiego, niezależnego systemu. Statystyczne prawdopodobieństwo, żeby dwa globalne ekosystemy zawiodły w tej samej sekundzie, jest bliskie zeru.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz